

Szamponów
bez SLS używam już jakieś dwa lata ale ostatnio nie rozstaje się z jednymJ.Propozycja lawendowo-rozmarynowa dla
wielbicielek ziołowych zapachów. Pierwsze spotkanie nie należało do udanych
otóż organicznych szamponów należy w wielu przypadkach „uczyć się"używać.
Bardzo trudno nałożyć go na całe włosy , jest po prostu tępy. Przy trzeciej
butelce dopiero doszłam do perfekcji. Produkt polecany jest do pielęgnacji
włosów normalnych ale przy moich przetłuszczających się sprawdza się świetnie.
Główne składniki:lawenda , rozmaryn ,barwinek, i kora wierzby tworzą bardzo
ciekawą kompozycję. Zaletą lawendy jest normalizacja skóry głowy, rozmaryn zaś
dodaje objętości i spektakularnego blaskuJZapach w pierwszej chwili mnie
zaskoczył ale potem zdałam sobie sprawę że jest to po prostu woń bardzo mocnej
ziołowej herbatki. Nie wszystkim przypadnie do gustu , ja się już przyzwyczaiłam.
Jeśli chodzi o wady to niestety posiada jedną bardzo trudną do zaakceptowania
chodzi o wydajność. Jedna butelka na moje średniej długości włosy starcza na
około miesiąc. Używam go codziennie a butelka zawiera 236ml.Jeśli chodzi o
efekty stosowania to miękkie, błyszczące, lekkie i nawilżone włosy. Kilka razy
próbowałam go zdradzićJ kilka razy umyłam włosy innym ekologicznym szamponem i od
razu zatęskniłam za Johnem. W sumie ekologiczne szampony mniej się pienią,
trudniej się z nimi „dogadać” .Ale mają inną zaletę –Nie szkodzą naszemu ciału
i to chyba wystarczy by się przekonać.
Buteleczka
kosztuje około 80 zł.
Pozdrawiam
Serdecznie Magda
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz